Ostatnie wpisy
DORDEDUH - HAR (2021)
06 Dec 2021 - Łukasz MCOLORS. - colors. (2021)
19 Dec 2021 - Łukasz MWHY BOTHER? - Why Bother? (2021)
17 Dec 2021 - Łukasz MASTHAROTH - Resurrection: Beginning Of The End (2020)
16 Dec 2021 - Łukasz MANATOMIA - Corporeal Torment (2021)
13 Dec 2021 - Łukasz MGOMORRAN - Excerpts From the Dark Age (2021)
11 Dec 2021 - Łukasz MBLUE HOUR GHOSTS - Due (2021)
10 Dec 2021 - Łukasz MJESS AND THE ANCIENT ONES - Vertigo (2021)
09 Dec 2021 - Łukasz MYAUTJA - The Lurch (2021)
08 Dec 2021 - Łukasz MREAWACAN - Pandemic Coverage & Old Schooling (2021)
07 Dec 2021 - Łukasz M
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Funeral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Funeral. Pokaż wszystkie posty
18 wrz 2016
16 wrz 2016
MY FUNERAL - Harder Than This Life EP (2016)
Etykiety:
My Funeral,
Via Nocturna
Kraj: Finlandia
Wydawca: Via Nocturna
Konatkt: http://www.myfuneral.fi/
O, rzesz kurwa! Ależ ten materiał ma moc. Włączyłem Play i od razu jakbym dostał obuchem w łeb. Przeczołgał mnie ten album konkretnie. Przygotujcie się na to, że litość nie będzie okazana, bo My Funeral jeńców nie bierze. Zabójcze, drapieżne riffy, których siła drzemie w ich prostocie, skondensowane, mięsiste brzmienie, perkusja rozdająca ciosy na lewo, prawo, w krocze i między oczy. I ten pijacki, zachrypnięty wokal, wściekle wykrzykujący teksty. No i ten bas na dokładkę. Pierwotny, pieprzony thrash nawiązujący do swych punkowych korzeni, urozmaicony odrobiną hard core'a. Żadnych nowomodnych udziwnień czy łzawych melodyjek. Prymitywna siła i energia. Aż żal, że to tylko pięć utworów, trwających 17 minut. Na szczęście zawsze można włączyć płytę od początku. Zalecam słuchanie na głośnikach podkręconych znacznie powyżej norm określonych jako bezpieczne dla słuchu, bo to jest kurwa thrash metal a nie jakieś pitu pitu.
Wydawca: Via Nocturna
Konatkt: http://www.myfuneral.fi/
O, rzesz kurwa! Ależ ten materiał ma moc. Włączyłem Play i od razu jakbym dostał obuchem w łeb. Przeczołgał mnie ten album konkretnie. Przygotujcie się na to, że litość nie będzie okazana, bo My Funeral jeńców nie bierze. Zabójcze, drapieżne riffy, których siła drzemie w ich prostocie, skondensowane, mięsiste brzmienie, perkusja rozdająca ciosy na lewo, prawo, w krocze i między oczy. I ten pijacki, zachrypnięty wokal, wściekle wykrzykujący teksty. No i ten bas na dokładkę. Pierwotny, pieprzony thrash nawiązujący do swych punkowych korzeni, urozmaicony odrobiną hard core'a. Żadnych nowomodnych udziwnień czy łzawych melodyjek. Prymitywna siła i energia. Aż żal, że to tylko pięć utworów, trwających 17 minut. Na szczęście zawsze można włączyć płytę od początku. Zalecam słuchanie na głośnikach podkręconych znacznie powyżej norm określonych jako bezpieczne dla słuchu, bo to jest kurwa thrash metal a nie jakieś pitu pitu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)