Ostatnie wpisy

4 mar 2019

GRUZJA - I iść dalej (2019)

Kraj: Polska
Wydawca: Godz Ov War Productions
Namiary: https://www.facebook.com/Gruzja-Konsulat-431469164260647/


Kolejnym wydawnictwem, sygnowanym znaczkiem Godz ov War Productions, które wpadło w moje lepkie łapska, jest debiut enigmatycznego projektu Gruzja, zatytułowany I iść dalej. Miał on swoją premierę zaledwie kilka dni temu, bo 27 lutego A.B. 2019 roku, ale już przed ukazaniem się zdołał narobić
małego zamieszania w środowisku, a to za sprawą promującego klipu do kawałka Opuść Mnie. Przyznam, że materiał ten trochę namieszał mi we łbie i raczej nie zalecam bliższego zaznajamiania się z nim, gdy kondycja psychiczna jest na obniżonym poziomie, gdyż istnieje niebezpieczeństwo pogłębienia doła.

Wbrew temu, co napisałem powyżej, Gruzja nie reprezentuje żadnej odmiany metalu, z pierwiastkami typu suicidal czy depressive, jednakże zawartość tego trwające niecałe 30 minut albumu potrafi konkretnie sponiewierać SYFEM, jaki wylewa się na słuchacza z głośników. Bo I iść dalej jest albumem odrażającym w każdym swoim aspekcie. Począwszy od brudnego, chropowatego brzmienia, poprzez zaropiałe wokale wypluwające nihilistyczne teksty, na nawiedzonych, przekraczających granicę szaleństwa gitarach kończąc. Całość wydaje się wydana niechlujnie i na odpierdol, poczynając od mało wysublimowanej okładki. Prymitywne, siarczyste black metalowe riffy korespondują z wywołującymi niepokój zagraniami typu post coś tam. Szybkie, punkowo zadziorne partie mieszają się z psychodelicznymi zwolnieniami. Pozornie więc nic tu nie trzyma się kupy. A jakby tego mało to dorzucono jeszcze buczenie, sprzężenia i trzaski wyładowań elektrostatycznych. Nad siedmioma, a właściwie sześcioma kompozycjami, gdyż tytułowy utwór wyłamuje się trochę z konwencji, unosi się fetor przetrawionego, taniego alkoholu, wypitego podczas libacji w zgniłej, wilgotnej piwnicy oraz niemiła woń brudnego seksu. Nawet teksty oddające hołd Korze i Mannam wpisują się w obleśną estetykę I iść dalej.

Piękny jest ten SYF, jaki serwuje nam Gruzja, taki swojski, polski. I jak to z SYFEM bywa, uczepia się to człowieka i nie daje się ot, tak po prostu z siebie zrzucić. A więc słucham tak sobie I iść dalej, i słucham, wracam co jakiś czas i odkrywam smaczki w stylu "Zdrowie Pań".

P.S. Gruzini czasu nie tracą i zapowiadają następny wyziew na listopad tego roku.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz