Ostatnie wpisy

5 gru 2016

SHODAN - Protocol of Dying (2016)

Kraj: Polska
Wydawca: Defense Records / Deformeathing Productions
Kontakt: https://www.facebook.com/Shodanband/?fref=ts


Protocol of Dying to debiutancki długograj wrocławskiego Shodan, grupa ma na koncie jeszcze wydaną w 2013 roku EP-kę Zero K, ale samych twórców debiutantami raczej nazwać nie można, Niektórzy z muzyków działają aktywnie na polskiej scenie już od 16 lat i to doświadczenie słychać
na rzeczonym materiale.

Dźwięki zawarte na tym albumie można w skrócie zdefiniować jako techniczny, ale melodyjny death metal podany w nowoczesnej formie, w której proporcje między brutalnością i melodią podane są we właściwych proporcjach. Poszczególne utwory to nie tylko mięsiste, zabójcze riffy czy miażdżąca sekcja, ale również szeroko użyte syntezatory budujące we współpracy z gitarami odpowiednią atmosferę. Brzmienie płyty nie jest krystalicznie czyste i nadaje płycie lekko odhumanizowanego, industrialnego klimatu.  Nie trzeba wytężać słuchu, aby cieszyć uszy miło grzechoczącym basie w tle.

Osiem zawartych na tej płycie utworów, to kawał muzyki nagranej z głową i pomysłem. Przez niecałe 40 minut w muzyce dzieje się dużo, ale nie na tyle, aby słuchacz poczuł się zmęczony i przytłoczony intensywnością dźwięków. Większość kawałków to zmiany tempa i nastroju, to ciężki riffy ustępujące miejsca spokojniejszym fragmentom, aby za chwilę ponownie uderzyć nawałą dźwięków łagodzonych za chwilę przez melodyjną solówkę. Wokale nie ograniczają się tylko do wściekłych growli, ale pojawiają się też bardziej czytelne partie czy chociażby szalone śmiechy. Każda z kompozycji zawiera w sobie coś, co definiuje jej indywidualny charakter i odróżnia od pozostałych. Na przykład w otwierających płytę Shrine, wspomniane syntezatory nadają futurystyczny klimat utworowi. W This World Means Nothing pojawiają się czystsze wokale. Podobnie zresztą jak w Nails. W La Reine du Bal usłyszymy pianino, a zamykający płytę utwór tytułowy kończy się klimatycznymi wokalami. To tylko część smaczków, jakie można usłyszeć na Protocol... i chociaż album wymaga kilku przesłuchań, aby wyłapać wszystkie jego zalety, to potencjał słychać już od pierwszych minut. Podoba mi się takie nietuzinkowe podejście do zagadnienia o nazwie death metal.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz