Ostatnie wpisy

25 kwi 2017

AETHER - Tale of Fire EP (2016)

Kraj: Polska
Wydawca: Aether
Namiary: https://www.facebook.com/aethermelodeath/


Aether to nowa nazwa na metalowej mapie Polski. Zespół pochodzi z Łodzi i powstał w 2015 roku, a w jego skład wchodzi m.in. dwóch muzyków z nieistniejącego już thrashowego Dissolved. Można więc powiedzieć, że pewne doświadczenie i obycie sceniczne w zespole jest, co zresztą słychać na
Tales of Fire.

Wydawnictwo jest debiutanckim materiałem łodzian i zawiera 4 kompozycje, trwające nieco ponad 16 minut. Muzykę, jaką usłyszymy na minialbumie, można w prostych słowach sklasyfikować jako melodyjny death metal. Zespół wspomina jeszcze o pewnych wpływach folkowych, chociaż sam nie mogę ich zidentyfikować. Moja skojarzenia idą raczej w kierunku pagan, czy wręcz wiking metalu, gdyż kwintet w swoich tekstach oddaje cześć Odynowi oraz mroźnej północy. Możliwa, że właśnie ta wyrażona w lirykach afirmacja dla polarnych nocy jest tym folkowym pierwiastkiem w twórczości Aether. Co do samej muzyki to pierwsza moja myśl poszła w kierunku skandynawskiego metalu, zresztą panowie nie ukrywają, że inspiracje czerpali od takich zespołów jak Ensiferum czy Wintersun. Poza otwierającym płytę intro zatytułowanym Elements pozostałe trzy kompozycje to utrzymane w średnim i szybkim tempie utwory bazujące na ostrych, ale harmonijnych riffach, z których przebija chłód północnych nocy. Nie brakuje też melodyjnych, epickich solówek. Agresywne gitary równoważą klawisze, które dodaję trochę magicznej, zimowej atmosfery. Odnoszę zresztą wrażenie, że klawiszowy motyw z intro, przebija się momentami w pozostałych kompozycjach. Głównie partie wokalne to krzyczący wokal, który jest wspomagany dla podkreślenia danego fragmentu utworu damskimi głosami bądź chóralnymi śpiewami, jak np.: w Tales of Fire i Last Battle. W Dream pojawiają się dodatkowo szepty. Te zróżnicowane głosy nadają muzyce Aether szerszego wymiaru i podniosłego klimatu.

Jest coś takiego, w muzyce Aether co powoduje, że słucham tego krótkiego materiału już n-ty raz z rzędu i nie czuję nim znużenia. Może to ze względu na nostalgiczny charakter melodii, a może przez nastrojowy klimat wynikający z melancholii jak przebija z dźwięków, które wylewają się ze słuchawek.


1 komentarz: